Indianie z plemienia Embera. Jak widać są zainteresowani rozwojem osobistym

Są chwile, gdy w nietypowym momencie mój mózg przełącza się na analitykę biznesową. Czasem jest to spacer z żoną – za co bywa że, słusznie od niej obrywam – a czasem jest to wycieczka do dżungli.

Ale od początku. Siedzę w tradycyjnej indiańskiej łodzi i płynę rzeką Chagres, aby zobaczyć jak wygląda życie jednego z plemion indiańskich rdzennie zamieszkujących terytorium Panamy. Jestem w grupie kilku turystów, którzy – tak jak ja – są bardzo ciekawi, jak wygląda życie w dżungli. Jestem podekscytowany tą wycieczką  – to mój pierwszy pobyt w Ameryce Łacińskiej. Liczę na wiele.

Będąc tam pomyślałem, że to świetny przypadek do przeanalizowania dwóch obszarów modelu CANVAS, który w ostatnich latach stał się praktycznym narzędziem pracy. Nie będę tu opisywał tego modelu, bo zostało to już w sieci wielokrotnie zrobione – np. pod tym linkiem.

Model CANVAS nie zastępuję treści studium wykonalności, bo studium to kolejny, ważny krok przed podjęciem decyzji o uruchomieniu projektu. Jednak bez dobrze opisanej struktury modelu – np. na bazie modelu Canvas – trudno jest zrobić studium i dobrze zrozumieć jakie nasz pomysł może mieć szanse rynkowe oraz gdzie są jego słabe punkty. Wielokrotnie do tego modelu będę na blogu powracał, aby pokazywać go z różnych stron na ciekawych przykładach.

Zdjęcie ze wspomnianym wodzem plemienia

W tym tekście zajmę się  kluczowym polem modelu, czyli odpowiedzią na pytanie o problem lub potrzebę, jakie firma – tutaj plemię Embera – chce rozwiązać. Moje potrzeby skorzystania z ich oferty były następujące: chciałem zobaczyć jak dawniej w praktyce radzili sobie ludzie mieszkający w dżungli, jak wyglądał ich standard życia oraz czego możemy się od nich nadal nauczyć?

Jeśli zadacie mi teraz pytanie, na ile udało mi się znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, powiem Wam na 30%. Dlaczego? Bo większość informacji pochodziła z „przemówienia” wodza plemienia, który zamiast pokazać nam jak mieszkają, jak gotują, co jedzą…, opowiadał o ich życiu dość nudno i ogólnie, koncentrując się na informowaniu nas, jakie są ich sposoby na zarabianie pieniędzy.

I tu pojawiło się moje zdziwienie oraz pytanie jakie DLACZEGO ma to plemię zapraszając do siebie turystów? Czy jedynym dlaczego są dolary umieszczone w kieszeniach gości?

Indianie z plemienia Embera

Dostaliśmy tradycyjnie przygotowany posiłek, zobaczyliśmy dwa tańce, opowiedziano nam o ubiorze kobiet i mężczyzn. I tu drugie zaskoczenie. Wioska znajduje się na terenie rezerwatu przyrody. Prawo  nie pozwala współczesnym Indianom na polowania, czy pozyskiwanie naturalnych materiałów do ubioru – i jak wyjaśniał na wódz – tkaniny kupują teraz w Panama City za 25 centów za metr bieżący, które zastąpiły m.in. korę drzewa, z której kiedyś robiono okrycia…

I tu zaczynamy docierać do sedna. Na ile moja potrzeba – jako klienta – spotkała się z rozwiązaniem oferowanym przez Indian? Odpowiedź: tylko nieznacznie, a szkoda, bo potencjał jest tam ogromny. Jeśli ktoś szuka pomysłu na biznes, można go zrobić w Panamskiej dżungli podejmując współpracę z innym plemieniem i lepiej definiując swoje dlaczego 🙂 Sukces gwarantowany, bo konkurencja słaba, a potrzeba rynku ogromna.

Nie zmienia to faktu, że mimo wszystko polecam to miejsce, bo pozwala poznać inny świat. A jak pokazuje zdjęcie powyżej, Indianie to lud otwarty na rozwój i chłonny wiedzy, więc może poprawią jakość swojego produktu.

Na koniec wracam do cywilizacji – bogatszy o to co zobaczyłem i własne przemyślenia.

Wracam do cywilizacji bogatszy o ich perspektywę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *