Kilka miesięcy temu, jeden ze znajomych powiedział mi w czasie, spontanicznej rozmowy, że gdyby Jego znajomi z Facebook’a wiedzieli co autentycznie czuje i jak ocenia jakość swojego życia, to by nie uwierzyli.

Powiedział „Grzegorz, oni patrzą na posty na moim koncie i myślą, ale genialne życie ma ten koleś, profesjonalna sesja golfa w arabskich okolicznościach, medal na szyi po wygranych zawodach, zdjęcie z gwiazdami sceny muzycznej, uśmiechnięta żona i dzieci na tropikalnych wakacjach.A ja pracuję od świtu do nocy, aby jakoś utrzymać płynność finansową i zarobić na etaty pracowników. Nie mam kiedy wziąć syna i pojechać z nim w Bieszczady nawet na chwilę.”

Dało mi to do myślenia.

Bardzo podoba mi się tekst popularnej piosenki Pawła Domagały, w której padają słowa „weź nie młodniej, weź się starzej”. Genialne. Moim zdaniem przełamał on swoją płytą wszychobecny trend do walki z naturalnymi konsekwencjami czasu, mit wiecznej młodości i sztucznej szczęśliwości. Jest w tym bardzo autentyczny, a jego płyta i koncerty sprzedają się fantastycznie. Dlaczego? Bo ludzie szukają prawdy i cenią sobie ludzi autentycznych. Pytanie, czy to co publikujemy w mediach społecznościowych jest życiem w prawdzie?

Ja też się w tą grę wpisuję, bo wrzucam zdjęcia z chwil, które są dobre, przyjemne. Nie publikuję postów z tych chwil, kiedy zmagam się z trudnościami i nie mam pewności czy wygram.

Każdy z nas – czy jest celebrytą, profesorem, prezesem ogromnej firmy, czy cenionym specjalistą – ma na swoim koncie sukcesy i porażki. Każdy z nas czasem podejmuje złe decyzje, które pociągają konsekwencje dotykające nas, czasem też naszych pracowników i rodziny. Każdy też narażony jest na nieprzewidywalne kłopoty, które przynosi nam życie samo z siebie – wypadek samochodowy, choroba własna czy kogoś bliskiego. O tym trudno jest pisać posty w mediach społecznościowych, trudno jest nawet często rozmawiać i przyznać się przed sobą i innymi, że potrzebujemy pomocy.  Sam mam takie doświadczenie.

Przez 40 pierwszych lat mojego życia wszystko w biznesie udawało mi się idealnie. NIe oznacza to, że nie miałem po drodze trudności, anie nietrafionych inwestycji. Z każdej jednak sytuacji wyciągałem wnioski i wzmacniały one we mnie poczucie bycia WYMIATACZEM. Wielu osobom to imponowało, niektórych raziło. Aż nastąpił wielki crash test… W jednym roku nałożył się trud upadającej spółki, która wydawała mi się “biznesowym lotniskowcem nie do zatopienia” oraz bardzo poważna w skutkach choroba osoby z mojej najbliższej rodziny. I stało się. Z dnia na dzień – po pojawieniu się choroby – straciłem towarzyszące mi do tej pory poczucie, że ze wszystkim w życiu sobie radzę. Straciłem siłę, aby odbierać telefony i rozmawiać z kimkolwiek. Bycie w totalnie psychicznym parterze trwało tydzień, a podnoszenie się z pozycji leżącej na kolana trwało kolejny miesiąc.

To było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Doświadczenie ludzkiego ograniczenia, strachu i niemocy.

 Dziś, z perspektywy roku wiem, że dzięki tym skrajnym trudnościom stałem się innym, bardziej wartościowym człowiekiem.

Dawny Grzegorz – który nie wiedział co to znaczy czuć bezsilność – często traktował innych ludzi w trudnych sytuacjach, jako ofiary, które użalają się nad sobą. Często przychodziła mi wtedy do głowy porada „Weź się w garść, popraw koronę i do dzieła!”. Dziś potrafię zrozumieć innych, których dopadła prawdziwa bezsilność. Tych, którzy potrzebują empatii i towarzyszenia, a nie oceniania, kazań i zachęt do niemożliwej chwilowo aktywności.

Czy Ty też masz doświadczenie życiowego roller costera? Po Polsku to raczej tradycyjne „raz na wozie, raz pod wozem”. Po prostu życie. Piszę te słowa, bo zainspirował mnie do nich ciekawy artykuł, który napisała Joanna Chmura w ostatnim numerze magazynu Coaching. Chcę Ci go polecić. Nawet jeśli wszystko jest absolutnie ok, to z czasem może wydarzyć się coś trudnego. Inaczej – w zasadzie napewno się coś zdarzy. Prędzej czy później przychodzi do nas jakiś rodzaj potężnego cierpienia. Od tego jak do niego podejdziemy, zależy jakie będą owoce tego doświadczenia. Pani Joanna napisała wyśmienity – w mojej ocenie – artykuł pt.: „Znajdź w sobie odwagę”, który rozbudowany jest przez nią od dodatkowe ćwiczenia. Znajdziesz go m.in. TUTAJ.

Dla mnie wartościowe jest w nim zwrócenie uwagi na umiejętność bycia dobrym dla samego siebie, trudu przełamanie się i odwagi w autentycznym pokazaniu swoje słabości, bólu czy bezsilności. Znajdziemy tam sposoby na budowanie samoświadomości, praktykowanie wdzięczności i zewnętrznego kręgu wsparcia, który jest nam w takich etap niezbędny.

Mam nadzieję, że ta inspiracja i zawarte w tekście ćwiczenia pomogą podnieść Wam jakość życia, jeśli jesteście na życiowym zakręcie lub chcecie być na niego przygotowani. Z perspektywy czasu widzę, jak moja autentyczność i przyznanie się do doświadczanych trudności zmieniły nastawienie wielu moich krytyków na bardziej przyjazne. Wystarczyło, że życie dało mi potężną lekcję pokory. Staram się w tym “życiowym uniwersytecie” być pojętnym studentem.

Dodatkowo kłopoty z upadającą spółką – jakie przeżyliśmy ze wspólnikiem – pozwoliły mi błyskawicznie i efektywnie poprawić bezpieczeństwo innych firm, które mam w swoim portfelu. Mam też dzięki temu bogate doświadczenie, jak pomagać innym przedsiębiorcom, aby nie wpaść w kłopoty. A jak już się one pojawią, jak z nich wyjść, zanim będzie na to za późno. Na tej bazie powstało kilka praktycznych narzędzi i programów realizowanych przeze mnie w ramach projektu PERSONAR.

Mój życiowy rollecoaster pędzi dalej, jadę ostro do góry. A jakie są Twoje doświadczenia i jak sobie radzisz z trudnymi rozdziałami? Zachęcam do dzielenia się tym w komentarzu pod tekstem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *